Poznaj historię Łukasza, który zdobył pracę w branży IT bez wydawania dodatkowych środków. Sprawdź, jak zdobyć dofinansowanie.

 

Jak zmieniłem zawód w wieku 29 lat? W lipcu 2017 roku, w związku z zawieszeniem działalności firmy, w której pracowałem, zostałem bezrobotnym. Od razu zarejestrowałem się w Powiatowym Urzędzie Pracy, ale przeglądając dostępne oferty, niestety nie znalazłem żadnego adekwatnego ogłoszenia do mojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego.

Po powrocie do domu pomyślałem sobie, że może to jest właśnie ten moment, kiedy mogę coś w życiu zmienić. Nie miałem nic do stracenia, nawet zasiłku, który mi nie przysługiwał, więc byłem bardzo zdeterminowany, żeby znaleźć odpowiednią pracę za godziwe pieniądze.

Jednocześnie byłem świadomy faktu, że nie zarobię konkretnych pieniędzy w żadnym zawodzie, startując od zera. Zabrałem się do przeprowadzenia analizy rynku. Po przeanalizowaniu swoich zainteresowań i niespełnionych marzeń, różnych rynków i ofert pracy, wynagrodzeń i zapotrzebowania na pracowników, oczywisty w moim przypadku wybór padł na branżę IT.

Dotychczas świat IT był obecny w moim życiu, jednak były to tylko podstawy i często hobby. Tworzyłem wcześniej strony internetowe, podchodziłem również do nauki różnych języków programowania, ale nigdy nie była to praca w pełnym etacie. Teraz przyszedł czas, żeby właśnie to branża IT stała się moją branżą zawodową. Kluczowymi czynnikami, które zaważyły na wyborze to zdecydowanie zapotrzebowanie na rynku oraz konkurencyjne wysokie wynagrodzenie.

Zawód tester

Pierwszym krokiem, jaki wykonałem, aby stać się częścią świata IT, było zapisanie się do różnych grup o tematyce programowania na Facebooku np. „Programowanie — wsparcie na starcie”. W jednej z grup, moje członkostwo zaakceptował znajomy z czasów gimnazjum — Marcin.

Oczywiście od razu napisałem do Marcina, który zainspirował mnie zawodem testera oprogramowania. Opowiedział mi o tym zawodzie oraz uświadomił, że praktycznie każdy może zostać testerem, jeżeli tylko jest zmotywowany i posiada cechy testera między innymi takie jak: cierpliwość, dokładność i chęć do nauki nowych rzeczy. Marcin sam był na początku drogi i miał niedługo zdawać certyfikowany egzamin ISTQB, poprzedzony trzydniowym kursem.

Okazało się, że wśród moich znajomych mam też doświadczonych testerów automatycznych, których od razu poprosiłem o odpowiedź na serię pytań. Do cennych informacji, jakie od nich dostałem, dołożyłem bardzo dużo wiedzy zaczerpniętej z Internetu. Zapisałem się do kolejnych grup – tym razem testerskich. Szczególnie polecam dołączenie do: „Testowanie oprogramowania”, „Testowanie oprogramowania — PRACA, Ogłoszenia” oraz „ISTQB — egzaminy, pytania, testy”. Odwiedzałem strony tematyczne oraz oferty szkoleń i pracy.

Zapoznając się z cechami i obowiązkami dobrego testera, uświadomiłem sobie, że w całym moim życiu ukształtowałem się tak, że powinienem się dobrze spisać w tym zawodzie. Zawsze byłem dociekliwy, chciałem sprawdzać, czy wszystko działa jak należy w różnych przypadkach. Kiedy bardzo słabo działała mi strona pewnego kantoru internetowego, z którego korzystam, to przygotowałem screeny i opisy błędów, a następnie wysłałem do pracowników tego kantoru. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że wcieliłem się w rolę testera.

Teraz już byłem pewny, że chcę zostać manualnym testerem oprogramowania. Pozostało mi tylko zorganizowanie wszystkiego w taki sposób, żeby zacząć pracować jako tester.

Szkolenie i egzamin finansowany przez PUP

W mojej ówczesnej sytuacji nie było mnie stać na zapłatę za szkolenie z własnej kieszeni, więc postanowiłem skorzystać z możliwości, jaką dostałem w powiatowym urzędzie pracy.

W moim mieście dla osób do 30 roku życia można było skorzystać z dofinansowania szkolenia. Niestety już na wstępie dowiedziałem się, że urząd nie ma w swojej ofercie przewidzianych szkoleń z zakresu ISTQB. Istniała jednak jeszcze jedna opcja. W ramach dofinansowania można było złożyć wniosek na szkolenie z wybranej oferty rynkowej, uzasadniając celowość szkolenia. Sam wniosek może się różnić w różnych urzędach. Poza podstawowymi danymi należy w nim wskazać potencjalnego przyszłego pracodawcę oraz wskazać szkolenie, które nas interesuje. Możliwych do dofinansowania szkoleń należało szukać w Rejestrze Instytucji Szkoleniowych, dostępnym pod adresem: www.ris.praca.gov.pl. W rejestrze umieszczone są instytucje szkoleniowe, które przeprowadzają szkolenia ze środków publicznych.

Standardowo takie szkolenia są dofinansowywane w przypadku gwarancji zatrudnienia po odbytym szkoleniu. W moim przypadku o takiej gwarancji nie było mowy, dlatego, że sam postanowiłem o przebranżowieniu. Gwarancja zatrudnienia jest bardzo częstą przyczyną rezygnacji osób ubiegających się o szkolenia finansowane z PUP. Pracodawcy niechętnie gwarantują zatrudnienie osobą, które nie mają ukończonych kursów czy doświadczenia na danym stanowisku. Okazuje się, że jeżeli będziemy bardzo zdeterminowani, możemy skutecznie takie dofinansowanie otrzymać bez takiej gwarancji. W zamian napisałem oświadczenie, w którym przedstawiłem moją sytuację oraz sytuację na rynku. Wybrałem również szkolenie z egzaminem oraz miesięcznymi praktykami, które miały mnie wprowadzić w świat testerów oprogramowania.

W odpowiedzi na moje oświadczenie otrzymałem pozytywną opinię i zgodę na organizację szkolenia wraz z egzaminem, ale bez praktyk stacjonarnych, ponieważ sumaryczna kwota była zbyt wysoka. Każdy Powiatowy Urząd Pracy posiada limity na dane szkolenia, branże czy kandydatów. Warto skonsultować z urzędnikami, jakie to są kwoty, tak aby maksymalnie wykorzystać środki przysługujące bezrobotnemu na szkolenia. Na osłodę zostały mi praktyki zdalne, które były przeprowadzone mailowo po zdanym egzaminie.

Wziąć sprawę w swoje ręce

W związku z tym, że w ofercie szkoleniowej miałem tylko praktyki zdalne, w oczekiwaniu na załatwienie formalności przez urząd pracy rozpocząłem poszukiwanie swojej pierwszej pracy. Powiatowy Urząd Pracy występuje z zapytaniem o ofertę szkolenia, które wskazaliśmy we wniosku do instytucji szkoleniowych z rejestru. Następnie po otrzymaniu odpowiedzi w uzgodnieniu z bezrobotnym zostaje wybrana jedna oferta i w zależności od terminów wskazanych w ofercie, kandydat zostaje zgłoszony do odbycia konkretnego szkolenia. Czas trwania załatwienia wszystkich niezbędnych formalności zależny jest od terminów szkoleń i czasu odpowiedzi instytucji szkoleniowych.

Byłem świadomy, że bardzo trudno będzie mi się dostać do pracy na etacie bez doświadczenia, wiec postanowiłem, że zorganizuję sobie staż, nawet jakby miał być bezpłatny. Następnie przygotowałem CV oraz list motywacyjny, w którym opisałem swoje dotychczasowe doświadczenie, moją decyzję o zmianie branży oraz plany związane z certyfikatem ISTQB.

Chciałem się wyróżnić, żeby mimo moich wielkich braków i bycia nowicjuszem, jeszcze bez potwierdzenia umiejętności certyfikatem, zostać zauważonym. Wymyśliłem sobie, że z firmami, które zatrudniają testerów, w pierwszej kolejności będę się kontaktował telefonicznie, dopiero później będę wysyłać CV.

Dzięki temu zabiegowi pokazałem moją determinację i zaangażowanie. Zastosowana strategia okazała się dużo skuteczniejsza niż zwykłe wysyłanie CV i czekanie na odpowiedź. Przeprowadziłem parę rozmów i dostałem jedną bardzo poważną deklarację ze startupu, który tworzy własną aplikację webową. Zaproszono mnie na rozmowę, kiedy będę miał już zdany egzamin z ISTQB.

Szkolenie i egzamin ISTQB

Od kiedy postanowiłem o tym, że chcę zostać testerem oprogramowania, każdą wolną chwilę poświęcałem na zgłębienie wiedzy. Śledziłem grupy testerskie, rozwiązywałem zadania egzaminacyjne. Czytałem o zawodzie testera. Rozmawiałem o tym ze znajomymi.

Przyszedł czas na trzydniowe szkolenie w Warszawie. Byłem z niego bardzo zadowolony. Szkolenie pozwoliło mi uporządkować wszystko to, co do tej pory zebrałem w głowie. Oczywiście trzy dni nie zrobiły ze mnie od razu testera.

Przed egzaminem zwiększyłem jeszcze bardziej czas poświęcony na naukę. Dokładnie zgłębiłem sylabus oraz rozwiązywałem kolejne testy utrzymane w tonie testów egzaminacyjnych.

Testerem nie uczynił mnie też egzamin ISTQB, który zdałem tydzień później z bardzo dobrym wynikiem na poziomie 82,5%. Formalnie zostałem testerem, ale potrzebowałem jeszcze praktyki, żeby poczuć się uprawnionym do tego tytułu.

Staż i praktyki zdalne

Miałem już certyfikat, teraz czekało mnie to, co uczyniło mnie testerem z prawdziwego zdarzenia. Bezpłatne praktyki odbywały się zdalnie. Wykonując otrzymane zadania, poznałem narzędzia testerskie takie jak: Testlink czy Mantis Bug Tracker, nauczyłem się pisać przypadki testowe i plany testów oraz brałem udział w testowaniu realnej aplikacji desktopowej i webowej.

Testowanie realnych projektów było bardzo pozytywnym doświadczeniem. Szczególnie testy aplikacji webowej, przy której trzeba było się wykazać nie tylko umiejętnością tropienia bugów, ale także szybkością. To była naprawdę bardzo duża dawka emocji. Testowaliśmy aplikację jednocześnie w sporej grupie nowych testerów i trzeba było uważać, żeby nie powtarzać się z innymi zgłoszeniami.

W końcu przyszła pora na staż. Już na rozmowie dowiedziałem się, że zostałem przyjęty. Umawialiśmy się na trzy miesięczny bezpłatny staż. Jednak po rozmowie z nowym pracodawcą i przeanalizowaniu możliwości, jakie dawał mi powiatowy urząd pracy, skorzystaliśmy z płatnego programu stażowego z gwarancją zatrudnienia. Program stażowy polegał na tym, że po zakończeniu trzymiesięcznego stażu, otrzymam umowę przynajmniej na taki sam okres. Tym sposobem od września byłem na stażu, a następnie w grudniu podpisałem już normalną umowę.

Co dalej?

Dzisiaj jestem pełnoprawnym testerem, który stale się rozwija. Czuję tę pracę i jestem z niej bardzo zadowolony. Przez swoją historię pokazałem, że bez inwestowania własnych środków można spokojnie się przebranżowić i z powodzeniem wejść w świat IT, bez konkretnego doświadczenia.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Pierwsze miesiące spędziłem na eksploracji aplikacji, poznaniu kolejnych narzędzi oraz metodologii pracy SCRUM. Cały czas zgłębiając wiedzę, zainteresowałem się testami automatycznymi.

Jeżeli tak jak ja jesteś bezrobotny lub bezrobotna i myślisz o zawodzie testera, to gorąco polecam. Jest to praca przyszłościowa i z bardzo wielkim potencjałem. Tak naprawdę wszystko zależy od Ciebie. W IT nie ma granic, a wiedza jest dostępna na wyciągnięcie ręki. Odbycie stażu w połączeniu z samodzielną nauką, szkoleniami organizowanymi przez przyszłych pracodawców oraz darmowymi spotkaniami typu meetup jest jedną wielką bombą, która otwiera przed nami całkiem nowy świat pełny możliwości. A co najważniejsze cały czas tam potrzeba kolejnych testerów.